Decyzja na krawędzi

0 Flares Filament.io Made with Flare More Info'> 0 Flares ×

Najważniejsze de­cyz­je po­dej­mu­jemy na krawędzi.

Są takie chwile w życiu, kiedy masz ochotę rzucić się w przepaść. Informacje, które do ciebie docierają, zadają tak wielki ból, że nie jesteś w stanie go znieść. Ból jest tym bardziej dotkliwy, gdy nie dotyczy bezpośrednio ciebie a ukochanej osoby. Taki ból mnie dopadł, kiedy najukochańszy mąż wrócił od lekarza z diagnozą: rak pęcherza moczowego. Chciałam zanurzyć się w wodzie, w wodzie, która zmyje mój strach i panikę, jaka mnie ogarnęła.

Zaczęło się. Jeżdżenie po lekarzach. Badania. Nie ma sensu tego opisywać. Wszyscy wiedzą, jak jest w naszym kraju. Długie kolejki. Pacjent traktowany przedmiotowo… Mój czterdziestoczteroletni mąż po kilku miesiącach leczenia zaczął się poddawać. Psychicznie nie dawał rady.

Wiedziałam, że muszę mu jakoś pomóc. Dać siłę do walki. Sama bałam się ogromnie o niego i o naszego syna. Co będzie, jeśli kilkunastolatek zostanie półsierotą? Jak to udźwignę? A co będzie, jeśli mnie kiedyś zabraknie? Syn zostanie sam. Samotny. Sale szpitalne, widok innych chorych spowodowały, że zaczęłam widzieć świat w brudnych kolorach.

Decyzję podjęłam w jednej chwili. Porozmawiałam z mężem a potem skonsultowałam się z lekarzami.

Zaszłam w ciążę.

Nagle wszystko się zmieniło. Nie rozmawialiśmy o chemii, nie planowaliśmy wizyt w szpitalu, nie patrzyliśmy z przerażeniem w kalendarz. Liczyliśmy dni do porodu naszego maluszka. Nagle mąż nabrał energii. Zaczęło się planowanie remontu. Szukanie łóżeczka. Myślenie o wyprawce dla malucha. Codziennie rozmawialiśmy o imionach, jakie wybrać dla chłopczyka, a jakie dla dziewczynki. Wieczorami siedzieliśmy w trójkę na kanapie a syn czytał bajki na głos, bo dzidziuś już słyszy. Raz nawet prawie spóźniliśmy się na chemię, bo wszyscy w trójkę pojechaliśmy podglądać maluszka na USG!

Nim urodziłam, okazało się, że organizm męża poradził sobie. Pokonał raka. Teraz mój młodszy syn ma trzy latka. Mąż jest zdrowy. Nie ma nawrotu choroby.

Rodziłam jako czterdziestotrzyletnia kobieta. Wcześniej drugie dziecko odkładałam ze względu na pracę. Po czterdziestce stwierdziłam, że to koniec. Jedynak też się wychowa.

A teraz? Odpływam, kiedy małe ramionka otulają mą szyję. Odpływam ze szczęścia, kiedy widzę, jak starszy syn dojrzale opiekuje się młodszym bratem. Odpływam szczęśliwa w ramionach mojego zdrowego i szczęśliwego męża. Codziennie zasypiam szczęśliwa. Codziennie słyszę:

- Dziękuję ci za naszych synów.

- Dziękuję ci, mamo, za brata.

Najważniejsze decyzje podejmujemy na krawędzi. Czasami na krawędzi życia.

20150210_135612

Historia pani M.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 Email -- Filament.io Made with Flare More Info'> 0 Flares ×
70 comments on “Decyzja na krawędzi
    • ja też się wzruszyłam.

      Wspaniała historia ze wspaniałym zakończeniem.
      Mieliście mnóstwo szczęścia.
      Nie od dziś wiadomo, że mózg ma wpływ na leczenie organizmu.
      :) a Wasze trzecie dziecko znalazło dziwny sposób na przyjście na ten świat :)

      Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

    • To prawdziwe i smutne lecz najważniejsze że się udało. Nie każdy daję radę ale pani mąż dał radę a to najważniejsze ja nie dałabym rady bo nie jestem tak silna jak pani.

    • Odważna i ryzykowna byłaby wtedy gdyby to mama chorowała. Odważną i ryzykowaną decyzję podjęła Agata Mróz.
      Decyzja autorki nie była niczym nadzwyczajnym. Teraz normalne są ciąże po 40. Przeżyłem chorobę nowotworową w ciąży (i to mojej żony, nie swoją) i wiem ile wymaga to wysiłku i wzajemnego wsparcia. Niemniej jednak wpis pięknie obrazuje siłę prawdziwej miłości.

    • Tracisz życie dla nieodpowiedniego mężczyzny. Myślę, że w takim wypadku mogłabyś unieważnić ślub…i zawrzeć z KIMŚ prawdziwie ważne małżeństwo którego owocem będzie dziecko/dzieci

        • napisze Ci wprost: pierdolisz! szukasz wymowek. Ty go kochasz, on Ciebie nie. pora dorosnac i zaczac zyc dla siebie, nie dla drania. po smierci narzeczonego nie umialam sie otworzyc na nikogo. 3 lata temu przygarnelam porzuconego szczeniaka. i na jednym ze spacerow poznala milosc mojego zycia. skonczylam 40-tke. najwazniejsze to sie nie bac. miec odwage odejsc. zycie jeszcze przed Toba. Ty decydujesz czy zmarnujesz je przy facecie, ktory Cie nie kocha czy znajdziesz odwage, zeby od niego odejsc i dac sobie szanse na szczescie.

          • A dlaczego dla drania? Facet po prostu nie chce mieć dzieci. Różni są ludzie. Nie każdy musi chcieć mieć dzieci. Po prostu źle się dobrali, bo mają różne oczekiwania, ale to nie znaczy że facet jest draniem i jej nie kocha.

        • W pełni Cię rozumiem. Nie mam poczucia straty życia z niewłaściwym mężczyzną – jeśli mamy mieć dzieci, to będziemy je mieć i po 40stce, a jeśli pisane jest nam życie bez dzieci, to też tak będzie. Czasem mam chwile zwątpienia, ogarnia mnie złość na jego opieszałość, ale i tak nie wyobrażam sobie żadnego innego obok siebie – co najwyżej jego w ulepszonej wersji :) Na szczęście lubię swoje życie takie jakim jest, chociaż wiem, że z dziećmi nabrałoby innego, ciekawego wymiaru. Myślę, że jeszcze wszystko przed nami.

    • A Ty chcesz? nie czekaj dłużej, będziesz miała żal do siebie i do męża że nie masz dziecka, tak czy siak rozejdziecie się, ale ty możesz być w końcu szczęśliwa, pozdrawiam i życzę szczęścia.

      • Ja bardzo chce. Tylko.. Nie czuje sie na silach zeby odejsc od kogos, kogo bardzo kocham, znalezc innego, probowac zajsc w ciaze ( nawet nie wiem czy jestem plodna, czy nie). I co jesli mina lata ( jestem po40-stce…)? I ja zniszcze me malzenstwo i nie bede miala ani Dziecka ani Milosci? Czy Ktos z Was tez jest w takiej sytuacji?

        • Moja sytuacja jest podobna, ale nie zamierzam zmarnować życia dla kogoś, kto nie jest zdolny do prawdziwej miłości. Pamiętaj, życie jest tylko jedno… złożyłam pozew o rozwód, wcześniej dałam mu szansę – chciałam by to było nasze dziecko, nie skorzystał… teraz czekam na rozprawę, a po niej postaram się o Upragnione…

          • A uprzedziłaś lojalnie tego mężczyznę, gdy zawarliście znajomość, że porzucisz go natychmiast jeśli nie spełni Twojego kaprysu o dziecku w wybranym przez Ciebie momencie życia?

              • Cóż za radykalne podejście. Wyraził swoje zdanie – całkiem rozsądne, takie sprawy należy omawiać przed podjęciem decyzji o wspólnym życiu – a tu zaraz taki osąd.

          • No cóż, skoro jesteś na etapie „nieważne z kim, nieważne jak, byle mieć dziecko” – to padłaś ofiarą myślenia macicą. Świadomie nie decydowałabym się na wychowywanie dziecka w samotności, bez miłości dwojga rodziców. Może Twój partner był egoistą, ale ty też myślisz egoistycznie.

        • To nie odchodź od niego. Po prostu – ZAJDŹ W CIĄŻĘ… :D Dziewczyno, przecież to Twój mąż! Jeśli Cię kocha… pokocha i dziecko. A jeśli od Ciebie odejdzie – to znaczy, że to g… a nie mąż… i to że teraz nie chcesz od niego odejść, bo go kochasz… samo się rozwiąże… Przecież „nie łapiesz go „na dziecko”"… :) A jak się okaże, że maleństwo jest w brzuszku, powiesz mu, że nie wiesz, jak to się stało… ;)

          • Ryzykowne. Gdybym ja miał powody sądzić, że zostałem wrobiony wbrew mojej woli, potraktowałbym to jako zdradę, ze wszystkimi tego konsekwencjami.
            P.S. Dzieci nie mam z zupełnie innych powodów, w porozumieniu z żoną.

          • On NIE CHCE mieć dzieci i mówi o tym wyraźnie. Jak NIE CHE to dlaczego go zmuszać? Moim zdaniem można albo z kimś takim być i zaakceptować jego wybór, albo odejść się rozmnażać za wszelką cenę. Ale wkopywać na całe życie kogoś kogo się niby kocha w coś czego nie chce? Świństwo moim zdaniem i to wielkie.

          • myślę, ze bardzo prawdopodobne jest również to, że mężczyzna jeśli kocha zonę zostanie przy niej, ale dziecka nie pokocha

          • Gdyby tak było jak piszesz,nie byłoby tyle samotnych matek i męzczyzni nie porzucali by swoich dzieci..Poza tym nikogo nie mozna zmuszac do posiadania dzieci.,a oszukiwanie partnera jest nieetyczne.Przeciez mozna poprostu odejść i miec dziecko z partnerem który tego chce.

        • Czy przed slubem rozmawialiscie kiedykolwiek o Waszej przyszlosci? O tym czy chcecie miec dzieci czy nie?
          Jezeli Twoj maz mowil Ci, ze dzieci nie chce lub nie chce ich w najblizszych latach to powinnas sie byla dobrze zastanowic zanim za Niego wyszlas. Ale Ty pewnie myslalas: „jeszcze sie zmieni, zateskni za dziecmi…” Pozwol, ze Cie oswiece- Po slubie faceci sie nie zmieniaja, kobiety zreszta tez nie. Ludzie ucza sie zyc ze soba, ale jezeli sa o czyms gleboko przekonani to nigdy zdania nie zmienia.

    • Nie słuchaj matek polek. Zastanów się lepiej dobrze, czy warto tracić człowieka, którego – jak sama deklarujesz – kochasz, by zrealizować fantazję o macierzyństwie. Nie zawsze ta fantazja będzie mieć cokolwiek wspólnego z rzeczywistością, tzn. może się okazać, że macierzyństwo nijak nie spełnia wizji, jaką nosisz w głowie i w dodatku nie daje żadnego „cudownego spełnienia”.

      • „Fantazja o macierzyństwie” – co Ty piszesz kobieto? Ona ma nie odchodzić od człowieka, którego kocha, bo ma fantazję o macierzyństwie? Dobrze, że nie napisałaś „fanaberię o macierzyństwie”… Wiesz, co to jest miłość? Pragnienie bycia matką, to nie fanaberia, ani fantazja… To coś, co wielu, większości kobiet nadaje sens życia… I jeśli ktoś przyżywa życie, mając świadomość, że jego życie mija bez sensu, to o jakiej miłości mówimy? Miłość, to szacunek i uczucie w dwie strony,,,, Jeśli kobieta zachodzi w ciążę, a mężczyzna od niej odchodzi – nawet jeśłi nie chciał dzieci… to znaczy, że nie kochał kobiety…

        • I jeszcze dodam, że w takim momencie, jak sobie pomyślę, że miałabym przeżyć życie z człowiekiem, który mnie nie kochał… to dopiero można się załamać… Nie mam dziecka, moje życie nie ma sensu, a po wielu latach okazało się, że żyję z człowiekiem, który mnie nie kocha…. to dopiero bezsens życia…

          • Acha! I nie pisz mi, że jestem matką Polką, siedzącą w kuchni, zaniedbaną i sens mojemu życiu nadaje tylko dziecko. Sens mojemu życiu nadała miłość, małżeństwo, dziecko, wspaniała rodzina, praca zawodowa, zajmuję wysokie stanowisko na wyższej uczelni, obroniłam doktorat… Ale nie wyopbrażam sobie, żebym mogła osiągnąć to wszystko, gdybym nie spełniła się jako matka… Byłabym nieszczęśliwa i wszystko to nie dałoby mi radości, gdybym nie była matką… Jeśli jakaś kobieta nie chce dziecka, jej sprawa, ale jeśli kobieta pragnie zostać matką – daruj sobie swoje ironiczne komentarze w stylu „matka Polka”, „fanaberia o macierzyństwie” lub inne tego typu… Widać nie pojmujesz istoty macierzyństwa i tego jak mistyczne to doznanie – zostać matką, dać życie człowiekowi, myślącej istocie, która poczyna się z Ciebie…

          • Wspaniała historia… Odważnie… Mam 42 lata. Jestem mamą nastoletniej dziewczynki. Jestem sama, mój mąż zmarł… Teraz układam sobie życie na nowo… Poznałam kogoś i na początku bez dwóch zdań wiedziałam, że nie chcę już dzieci… Zresztą od lat już nie myślałam o kolejnych dzieciach. Ale ostatnio, gdy zbliżyłam się bardzo z nowym partnerem, gdy widzę, jaki jest dobry, czuły i jak pięknie się między nami zaczyna układać… przeszło mi przez myśl, że pięknie by było móc jeszcze raz zostać mamą… z tym człowiekiem… Ale już późno… 42 lata… mamą? Trochę szkoda…. A myślałam, że instynkty macierzyńskie całkiem wywietrzały mi z głowy…

            • jakie pozno?! babo, zmadrzej! mam rowno 40. moj pierwszy narzeczony zmarl. dlugo bylam sama. teraz mam u boku nowego partnera, cudownego czlowieka i staramy sie o dziecko. moja babcia przez wojne urodzila pierwsze dziecko w wieku 43 lat. nie byla wtedy medycyna tak zaawansowana. moja mame urodzila majaac 46 lat. same tworzymy sobie durne bariery! my chcemy miec dwojke dzieci i czy naturalnie, czy in vitro czy adopcja ale nie zrezygnujemy z pelnej rodziny przez glupie liczby w metryce.

        • RAFEK to najprawdopodobniej facet.
          Kobieta by nie pisała o macierzyństwie jako fantazji czy zachciance.

          BULKIE: Gdyby mi mój partner po kilku latach związku doszedł jednak do wniosku że nie chce dzieci (bo dziecko to moja „fantazja o macierzyństwie”) to miałby godzinę na spakowanie się przed wystawieniem za drzwi (bo gdyby zadeklarował że nigdy nie będzie chciał mieć dzieci to w związek bym z takim nie wchodziła).
          Choć by nie wiem jak bym kochała to nie jestem w stanie tolerować oszusta egoistę latami mnie okłamującego z totalnym brakiem poszanowania moich uczuć, pragnień itp.. Egoistę który swoim świadomym oszustwem spowodował ze mogę już ni mieć szansy na spełnienie swojego jednego z najważniejszych celów w życiu (posiadaniu pełnej rodziny czyli kochającego partnera i kochanego dziecka/dzieci).

          PS. Mam córkę która nie jest „zwyczajnym dzieckiem” (urodziła się z wada genetyczną). Nie miałam z nią prosto, nie raz płakałam z bezsilności (obecnie jest już super tylko jej nadpobudliwość czasem daje w „kość”). Gdybym miała możliwość cofnięcia czasu za nic bym tego nie zrobiła. Nie wyobrażam sobie życia bez niej i bez mojego partnera który mnie wspierał z każdej minucie (mimo ze przez 1 rok życia dziecka nie miałam dla niego praktycznie czasu).
          A dziś? To mój partner (od kilku miesięcy) mnie namawia na 2 dziecko (i mam nadzieję ze nam się uda bo do 40 już niewiele mi brakuje).

        • A skąd wiesz, że jej mąż nie chce mieć dzieci tak nagle? Może on od początku to.deklarował a ona stwierdziła, że ” jakoś go przekona, on napewno zmieni zdanie”? O takich sprawach to chyba rozmawia sie jeszcze przed ślubem a nie kilka lat po…. A ja jestem kobietą i popieram Rafe….. Jak można radzić kobiecie, która kocha męża żeby ” zostawiła drania i szukała szczęścia (patrz dziecka) w tamionach innego.faceta?!! Czy Wy wiecie co to jest wogóle miłość czy zwiazałyście sie ze swoimi mężami czy partnerami tylko dla ich spermy i po to by mieć dziecko bo bez tego to szczęścia dla.Was nie.ma…. Normalnie szok…a teraz możecie mnie zwymyślać i pewnie to zrobicie bo atakować ludzi o innych poglądach umiecie jak.widzę perfekcyjnie….

      • Dobrze mówisz. To tak jak z małżeństwem – najpierw wszyscy zachwalają, potem okazuje się, że nie jest różowo. Podobnie z macierzyństwem – nikt nie mówi o tym, jakie to obciążenie dla kobiety (i fizyczne, i psychiczne – matką się jest do końca swych dni, a nie tylko przez kilka lat życia dziecka, które jest słodkim berbeciem). Poza tym dzieci nie zawsze rodzą się zdrowe, wymagają częściej rezygnacji z ambicji zawodowych od kobiet niż od mężczyzn, gdy dorastają buntują się nie doceniają tego, co dają im matki, a potem jeszcze sprowadzają okropne synowe albo koszmarnych zięciów, którzy odcinają je od upragnionych wnucząt. Nie, nie, macierzyństwo to nie pączek z lukrem :)

  1. Zarówno treść postu tego bloga, jak i 99% odpowiedzi na tenże post, świadczy jedynie o tym, że głupota ludzka nie zna granic.

  2. Super, ze Wam sie udalo! Moj narzeczony zmarl na bialaczke. Niestety wiem jak to jest. Dzis jestem po 40-tce, mam wreszcie nowego wspanialego partnera i staramy sie o dziecko, to bedzie nasze pierwsze dziecko. Nic nie boli tak, jak komentarze glupich ludzi, ktorzy nic w zyciu nie przezyli, ze to juz za pozno na dziecko. Mam nadzieje, ze i nam uda sie spelnic marzenia o pelnej rodzinie.

      • A jesli nie dalo sie wczesniej? Poza tym czy wiek jest az tak wazny? Owszem, moze kiedys dzieci w przedszkolu zapytaja czy to Twoja babcia, ale one nie musza rozumiec. Zrozumieja jak poznaja zycie i same zostana przez nich doswiadczone. Dlaczego w kazdym swoim komentarzuu krytykujesz matki po 40-stce??!?!?!?! Jak Ty bys nie mogla miec dziecka i nieoczekiwanie lub oczekiwanie zaszla w ciaze po 40-stce to co bys zrobila? Usunela? Masz 16 lat, ze niczego w zyciu nie rozumiesz?! Bo Twoje wpisy swiadcza o Twojej niedojrzalosci.

  3. Wzruszająca historia.. W mojej rodzinie jest bardzo dużo zachorowań na raka jednak nimomu dotychczas nie udało się go pokonać. A co do dziecka? Mojamama urodziła dwójkę dzieci po 40 i jesteśmy szczęśliwi, że są z nami. :)

    Zapraszam również do mnie
    piszemojemysli.blogujaca.pl

  4. Od lat zmagałam się z moimi kg! Próbowałam różnych sposobów na pozbycie się nadwagi, ale waga wracała.
    Aż wreszcie ktoś polecił coś rewelacyjnego!Nawet nie wiem kiedy zgubiłam te kg, wiem tylko ze nie glodowalam
    i jadłam ulubione moje potrawy a chudłam. Waga nie wróciła:) Chcesz się dowiedzieć więcej? zajrzyj http://www.idealnafigura24.pl

  5. Ryzykowna decyzja. Jestem zdecydowanie przeciwna, by w takich sytuacjach uciekac w macierzynstwo. Moja niedawno zmarla przyjaciolka swiadomie zaszla w ciaze, gdy byla po usunieciu czesci piersi. Jej syn zostal sierota w wieku 22 lat, ale od urodzenia byl swiadkiem walki matki z kolejnymi rakami tj. rakiem piersi, zoladka, jelita. Jak dotad jej syn jest zdrowy, ale czy mocno chora matka nie przekazala mu rakowych komorek noszac go w lonie?

  6. Nie moge zrozumiec tych matek polek.Jachce miec dziecko to partner tez musi.I jeszcze wszystkich naokoło przekonuje jakie to cudowne,piekne.Zrozum kobieto ,ze nie kazdy ma tak mocno rozbudowany instynkt macierzyński.Sa kobiety i męzczyzni którzy wogóle nie chca miec dzieci,,sa też tacy którzy spełniają sie przy jednym dziecku,i sa tacy którzy płodza sie bez pamieci.Dla wszystkich jest miejsce w zyciu.A najlepiej prosze pań uzgodnić to przed slubem,,wtedy nikt nikogo nie będzie zmuszał ani naciskał na następne dziecko.,ani wrabiał w nastepnego potomka Osobiscie mam jedno dziecko i czuję się spełniona ,nie musze przedłuzać sobie młodości zachodząc w ciąże

  7. KOCHANE BABY ,A WIECIE CO TO NEONATOLOGIA ?! WALTA JAK W DYM ,A NIE DO SZAMOTOWICZA prof [BO JAK DO TYCH PÓR U NIEGO IN VITRO JEST LEGALNE !!! /JAKO BADANIA NAUKOWE!/

  8. Dobre zakończenie złych chwil i początek lepszego zycia:) Zawsze wychodze z założenia że nic nie dzieje się bez przyczyny- nawet choroba. W waszym przypadku kolejne dziecko było lekarstwem i początkiem nowego życia :) pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 Email -- Filament.io 0 Flares ×